Wiadomości nr.32-info z życia Wspólnoty i Fundacji

...
...
wtorek, 15 kwietnia 2014
Koniec wyjazdów na najbliższe dni. Wniosek z nich płynie wartki: młodzież mamy świetną. Jasne, że spotykałam się z tymi, którzy szukają, działają, pracują i generalnie są w dobrej formie. Ale na szczęście takich młodych jest wielu. U Dominikanów w Warszawie- grupa charytatywna czyli dziewczyny/nijak nie potrafię pojąć dlaczego faceci są w tym zacofani/ ma pod opieką ponad 200 dzieciaków i robi wszystko, żeby wyrównać szanse, pomóc- całym rodzinom. Dobrze wykształcone, pracujące zawodowo i poświęcające czas i inwencję z sukcesem oraz głęboką motywacją. 
Nocowałam na Potrzebnej. Wieczorem jak zwykle, dla rozprężenia, pogaduszki i żarty. Opowieści o tym, jak jeden z mieszkańców złapał ksywkę "strażak". Miał zwyczaj obsikiwać wszystko, w tym lampki choinkowe, które Renia powiesiła na korytarzu przed Bożym Narodzeniem. Inny uwielbia lepić bałwanki z ...., które wyciąga z pampersa, a jak mu zabraknie, to sięga do sąsiada. Nawiasem- jakoś nie widzę, żeby tych panów można było zaktywizować zawodowo, na co naciskają władze, bo moda teraz taka, że każdy musi być samodzielnym obywatelem. Wstyd być słabym i niepoprawnie politycznie. Bliższych szczegółów z życia codziennego Reni, Czarka, Piotra, Michała i wpadającego tam Tomasza oszczędzę. I jak tu się nie pośmiać? Przez łzy. Albo dzwoniąca lekarka ze szpitala, że pan bezdomny przypadkiem trafił na izbę przyjęć i nic mu nie jest. Chodzący. Karetka przywozi człowieka ze złamaną miednicą i nogą. Leżącego na noszach.  Sanitariusze z pogotowia sami zdziwieni zleceniem, bo widzą, jaki jest stan człowieka. Doktór schodziła z dyżuru i musiała się go pozbyć, komentują. Oczywiście nie mogliśmy przyjąć. Inna lekarka dzwoni najpierw do domu nr.1: pacjentka zdrowa, samodzielna. Kierujemy do domu nr.2, bo tam dla kobiet. Po wnikliwszych pytaniach pacjentka nie wie jak się nazywa i jest leżąca, ale zdrowa. Kierujemy do domu nr.3 czyli dla chorych. Tam kolejne pytania pokazują, że pani ma woreczki w każdym otworze ciała i trzeba karmić przez sondę. Nie mamy takich możliwości. Renia skomentowała: można było z nią wyjść na rynek i zarabiać na żonglerce tymi woreczkami: to z brzucha wyjąć, to z boku, to z dołu. Zdrowiutka była jak rydz. 
Rano Michał myje, ubiera, zmienia pampersy, goli, karmi. Tomasz, jak tam jest - pomaga. Michał nie każdemu pozwala dotykać pacjentów. Jest perfekcjonistą. Ale jednej sztuki nie może opanować. Zabezpieczyć przecieków u pana Kazia. Żeby nie wiem jak zaciskał pampersa, przylepiał, uszczelniał- pan Kazio co rano jest mokry od stóp do głowy, razem z łóżkiem, a czasami pod łóżkiem. Zdolny pacjent!
Jednocześnie- lekarze, którzy do nas przychodzą dwoją się i troją. Pracujący i wolontariusze. Czapki z głów- dla nich i tych, którzy nie tylko z nami pracują, ale jeszcze tego chcą. Świry czy co? I ci, którzy wpadają pierogi lepić z mieszkańcami, sprzątać magazyny i ci, którzy ich zapraszają na spotkania modlitewne /chodzących, oczywiście/, z których, choć niepełnosprawni umysłowo, a może właśnie dlatego, że prości, wracają zachwyceni i przeżywają je jeszcze kilka dni po.
Nad-obowiązkowo
Czytelników zapraszam do dopisania ciągu dalszego.





niedziela, 13 kwietnia 2014
Znów musiałam wyjechać, tym razem do stolicy. Starsza pani, przyjaciółka naszej Przyjaciółki opiekuje się od lat niepełnosprawnym rodzeństwem, dzisiaj już dorosłym. Pani w wieku zaawansowanym, jak tysiące rodziców/choć akurat to nie jej rodzone dzieci, tylko kuzyni/ przeżywa dramat: co będzie z nimi, kiedy ona odejdzie. Znam to, boć sama w sytuacji podobnej. Znamy też wszyscy ten świat i jego cienie, w tym okrucieństwo wobec słabszych, a w najlepszym przypadku obojętność. Dlatego wielu rodziców skrzykuje się i razem próbują zapewnić przyszłość swoim dzieciom. Budują często z własnych pieniędzy domy opieki, w których, mają nadzieję, ludzie niepełnosprawni będą mogli żyć godnie i szczęśliwie. Taką grupę, stowarzyszenie katolickie,  znaleźliśmy dla tych dwojga i mamy nadzieję, że spokój wróci do serca szlachetnej kobiety. Niestety impreza dość kosztowna, ale jej przyjaciele pomogą i jakoś się uciuła. Dom za coś trzeba wybudować. Póki żyjemy-my, rodzice niepełnosprawnych, ich opiekunowie, staramy się o szczęście dla nich, tym bardziej właśnie, że mamy świadomość co ich czeka po naszym odejściu. Stąd piszę bloga jedną ręką, a drugą maluję Pana Jezusa, bo Artur przebiera nogami, żeby stanął wreszcie w ogrodzie. Podczas mojej nieobecności ukradł ikonę Matki Bożej z kaplicy i przyniósł do domu. Dzisiaj rano, grzecznie sam zaniósł i powiesił z powrotem. Pobożny chłopczyk, nie ma co! Potem odwiedziny u niezwykle dobrego biskupa, co na emeryturze jest, ale wspiera nas jak może dobrym słowem i czynem. Krótka audycja w TVP/będzie 18-tego puszczona/ i powrót.
W Jankach stanęłyśmy z Tamarą po papier ścierny, do figurki oczywiście. Przy samochodzie wyrósł jak spod ziemi młody chłopak, zmarznięty na kość. Na pierwszy rzut oka niepełnosprawny. Z prośbą o pieniądze na leki. Tamara wzięła recepty i pognała do apteki. Akurat luzaki miałam, więc już nie mam. Rozmawiałam z jego mamą przez telefon. Z 3 malutkich rencin nie stać ich na leki za 300 zł. On, chora mama leżąca babcia. Skąd oni wszyscy wiedzą, kiedy stajemy na parkingu? Mam nadzieję wziąć chłopca na trochę wakacji do Zochcina, jak będzie cieplej. 
A na Łopuszańskiej szał remontowy. Zochcińskie chłopaki na medal. Pokoje prawie wykończone. Wykończone  też są Sylwia i Marysia, bo trudno żyć i pracować w takim bałaganie i ciasnocie, ale niebawem będzie lepiej. I krótki wyskok na Potrzebną do schroniska dla chorych. Z ciastem pod pachą, bo urodziny Reni. Ciasto jedliśmy z przerwami, jako, że solenizantka musiała wezwać pogotowie do mieszkanki. Tylko Lola, rozwydrzona bokserka, nie przerywała sobie wcale, latając i patrząc łapczywie na nasze talerze.
Wracam reperować Pana Jezusa. Toć Niedziela Palmowa. Ludzki aplauz trwa krótko.  Wieczny trwa w Niebie.


Nad-obowiązkowo
św.Sylwan-
Kościół Prawosławny
Gdzie znajdziesz takiego ojca, który umarłby na krzyżu za zbrodnie dzieci? Zazwyczaj ojcu jest przykro i żal mu syna, który ma być ukarany za swoje przestępstwa; choć syna mu żal, to mimo wszystko powie mu: "Postąpiłeś źle i ukarany jesteś słusznie za swoje występki." Pan tak nie powie nam nigdy. Jak Apostołowi Piotrowi, tak nam powie: "Miłujecie Mnie?", a w raju całemu ludowi powie: "Miłujecie Mnie?" A wszyscy odpowiedzą: "Miłujemy Cię, Panie, zbawiłeś nas przez mękę swoją na krzyżu, a teraz darowałeś nam królestwo niebieskie."/Starzec Sylwan z Góry Atos/
czwartek, 10 kwietnia 2014
Inżyniera przywieźli po operacji, na którą czekał pół roku, bo zbyt nisko wyceniona i szpitalom nie opłaca się takiej wykonywać. Siedzi w domu i kieruje interesem przez telefon. Naprawiony. Zdążyliśmy wysadzić resztkę clematisów w Nagorzycach przed jego przyjazdem. Teraz bardziej serio: folie stawiać, pomidory sadzić i ogórki. Clematisami się nie najemy. A wieczorem naprawialiśmy z Arturem Pana Jezusa. Palce trzeba dorobić, szczeliny zalepić, pomalować i .....będzie jak nowy. Jak na końcówkę Wielkiego Postu przystało trzeba naprawić Pana Jezusa. W sobie. 












Nad-obowiązkowo
Oni są dla mnie przykładem, Panie.
Ci, których postawiłeś na mojej drodze.
Trędowaci bez rąk, dziecko w łachmanach
starzec, który przychodzi zjeść w przytulisku,
Matka-uchodźca, sierota, chory....
Wszyscy są zależni.
Wszyscy potrzebują czegoś, czasu, jedzenia, opieki, pieniędzy....
Ta zależność czyni z nich istoty pełne prostoty, które tworzą więzi.
Zapraszają do miłości,
rozwijają poczucie człowieczeństwa,
przełamują bariery "każdy dla siebie",
przeszkadzają nam- abyśmy wyszli z naszego egoizmu.
Dziękuję, Panie, że postawiłeś ich na mojej drodze.
Dziękuję, Panie, że najpierw otworzyłeś mi oczy
żebym nauczyła się ich widzieć i na nich patrzeć.
Naucz mnie przyjąć to spojrzenie zależności
aby moje serce zmiękło.
Naucz mnie pomagać
abym następnie nauczyła się ich kochać!
Panie, uczyń mnie ubogą
bo chcę być coraz bardziej zależna od Twojej Miłości.
Chcę coraz bardziej rozumieć czego ode mnie oczekujesz
aby tworzyć więzi, ofiarować pokój i radość,
czułość i serdeczność.


Blandine Marotte- /zmężem i 4 dzieci odbyli podróż dookoła świata pomagając misjonarzom. On jest inżynierem, ona psychologiem, na co dzień pracują i żyją we Francji/

Komentarze

z Krakowa

Tutaj można posłuchać co mówiłam w Bazylice Najśw.Serca w Krakowie, u OO.Jezuitów

REKOLEKCJE

Tutaj są rekolekcje o.Marka Pieńkowskiego OP.
Nie tylko dla uczonych. Papież Franciszek napisał adhortację/wskazówki/ dla nas i to jest hit.
O.Marek przybliża tekst i wyjaśnia wiele dzisiejszych problemów. Pierwsze nagranie, niestety niepełne i słabe ale dalej śmiga.

modlimy się za..o...

modlimy się za..o...
kliknij na obrazek i wpisz intencję

Biblioteka

pop-brewiarz-słuchaj

pop-brewiarz-słuchaj
najpiękniejsze modlitwy-klik i już

o mnie

o mnie
Jestem siostrą w Katolickiej Wspólnocie Chleb Życia. Żyję razem z moimi siostrami i braćmi, którym po ludzku się nie powiodło. A przede wszystkim staram się żyć z Chrystusem. Co z tego wynika? Zapraszam - zobacz....

szukaj

Ładowanie...

prośba

Reklamy i linki do innych blogów proszę konsultować ze mną.

napisz do mnie

opinie wyrażone w postach są moimi prywatnymi poglądami.. Technologia Blogger.

wyślij mailem

translate-przetłumacz

zajrzało tu osób.....

link do programu PIT

link do programu PIT
Fundacja Domy Wspólnoty Chleb Życia KRS 0000132424

my na facebooku

pod ręką

Czas na Biblię

Obserwatorzy